Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camille Godlewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camille Godlewska. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 14. ZDROWIENIE

       Drgnęłam. Cichy, bardzo cichy, zgrzyt przeciął ciszę, która otaczała ten niezwykle prezentujący się budynek. Nie, żebym miała coś do tej sędziwej chatki, ale bałam się, że w końcu zwali mi się na głowę. W najgorszym przypadku podczas snu, jednakże to nie było teraz najważniejsze. Zgrzyt...

niedziela, 6 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 13. ZABIŁAM

       - Camille, nie sądzę, by to był dobry pomysł... - Zaczęłam. Wiedziałam jednak, że tak łatwo nie da się przekonać. Dziś tak samo było z dziesiątkami innych rzeczy, które taszczyliśmy w torbach, jak i z tymi upchniętymi w bagażniku samochodu taty. Sam pożyczył go Camille, aby tylko zabrała mnie na te zakupy. Tak bardzo chciał się mnie pozbyć na te kilkanaście godzin... Mogłabym się na niego obrazić, ale chciał dla mnie dobrze, a ja nie potrafiłam się na niego gniewać.

sobota, 29 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 12. SZALONY TANIEC

       Cisza. Otworzyłam oczy. Stałam przy drzwiach tej zatopionej w mroku sali, opuszczonej nawet przez niespokojne dusze. Żaden dźwięk nie odbijał się od elegancko wytapetowanych ścian. Salę, w której się obecnie znajdowałam, zaliczyć można by do tych, które to spotyka się w horrorach. Tych filmach, które bałam się oglądać... Jedynie jej środek był oświetlony bladym światłem, podejrzanym światłem. Jej rogi niknęły w ciemności, a światło... padało znikąd. Dziwne.

sobota, 22 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 11. ANIOŁ EMANUEL

       - Camille, ja idę dziś do szkoły. Nie mogę od tak sobie jechać na zakupy do miasta... - Zaczęłam. Nie uśmiechało mi się jechać z nią na zakupy. To brzmiało podejrzanie, choć nie wiem, co cioteczka mogłaby mi takiego złego uczynić na zakupach. Może potrzebowała tragarza? Przydałoby mi się zmienić styl, a przy niej nie miałabym z tym problemu... Jednakże zakupy z drogą Camille? Jakoś tak... Nie pasowało mi to. Zazwyczaj mnie unikała i czemu nagle po raz pierwszy w życiu, postanawia poświęcić mi swoje cenne minuty życia? Nie. Postanowiłam, że dziś sobie je odpuszczę, zakupy w sensie.

środa, 19 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 10. MOJA KREW


       Lucyferek często wspominał o tych nieszczęsnych bogach, co robiło się nudne i nadal próbował mi wcisnąć ten dowcip o niebezpieczeństwie. Zawsze wtedy żegnałam się z nim, wykręcając się jakimiś ważnymi powodami, aby nie było mu przykro. Mimo że chciał ze mnie się pośmiać i nadal próbował to uczynić, wciskając mi ten kiepski żart, to nie potrafiłam się z nim pożegnać i usunąć jego numeru. W końcu, po dwóch tygodniach, odpuścił sobie na cztery miesiące, kiedy to wspomniałam o przyjeździe mojej ciotki, najmłodszej siostry taty, która odwiedzała nas po raz pierwszy od śmierci mamy. Na dniach miała przylecieć prosto z Francji. Na gadu gadu w końcu postanowiłam nie wchodzić.

Obserwatorzy